Książkowy sąd #1: Błękit szafiru

Ile razy spotkaliście się z całkowicie odmiennymi opiniami o książkach? Gdy jedni dawali powieści zielone światełko, inni woleli o niej zapomnieć? Ola K. (przy pomocy KittyAilli) zainicjowała wspaniałą akcję pt. Książkowy sąd, w której także mam okazję uczestniczyć. Polega ona na konfrontacji dwóch osób (blogerów; oskarżyciela i obrońcy) o odmiennym zdaniu o danej książce. Co miesiąc będziecie mogli być uczestnikami czterech (w tym miesiącu wyjątkowo trzech) dyskusji, w których najpierw my wyrazimy swoje opinie o książkach, następnie wy je osądzicie!

UWAGA! W poście mogą pojawić się spoilery z Błękitu szafiru!
Oskarżyciel: Oskarżam Błękit szafiru o:
– rozbeczaną Gwenny, co irytowało mnie na każdym kroku
– wkurzającego egoistycznego Gideona, którego chętnie spaliłabym żywcem
– o to, że jedynym plusem książki jest Xemerius
– o zatracenie akcji na rzecz wątku miłosnego!
Obrona: Nie mogę się zgodzić ze wszystkimi powyższymi oskarżeniami. Co prawda Błękit szafiru posiada o wiele bardziej rozbudowany wątek miłosny, jednak oprócz tego akcja także pędzi, jest intrygująca i tajemnicza. Głowni bohaterowie, mimo że irytujący, są także sympatyczni. Są także postacie drugoplanowe, m.in. Lucas Montrose, które są też pozytywnym aspektem książki.
 
Oskarżyciel: Niestety nie mogę przyjąć stanowiska obrony, bo jedyną sympatyczną postacią jest Xemerius oraz najlepsza przyjaciółka Gwenny. Ponadto akcja zamiast pędzić, skupia się na beczącej Gwenny, która zakochała się w dupku Gideonie. Uważam, że akcja traci bardzo dużo na wątku miłosnym.
Obrona: Jednak oprócz wątku miłosnego mamy także wiele innych wątków, które są wyjątkowo rozbudowane. Autorka ciekawie przedstawiła czytelnikom historię Paula i Lucy oraz same momenty, gdy bohaterowie podróżowali w czasie. Co do jednego muszę się zgodzić z oskarżycielem – Gwendolyn chwilami zachowywała się wyjątkowo irytująco.
Oskarżyciel: Muszę się zgodzić, że historia Paula i Lucy była interesująca, ale właśnie brakowało mi czegoś mocniejszego, bo miałam wrażenie, że autorka bardziej skupiła się na Gwenny i Gideosiu niż na historii z prawdziwego zdarzenia.
Obrona: Myślę, że gdyby tego nie przedstawiła w ten sposób, późniejsze wydarzenia nie miałyby sensu. Ponadto mnie samą ten wątek doprowadzał do skrajnych emocji. Z jednej strony irytacja i złość, z drugiej zaciekawienie i radość. I to mi się podobało.
Oskarżyciel: Dla mnie wątek miłosny był przesadzony i irytujący do granic możliwości. A historia Paula i Lucy to jedyny wątek, dla którego kontynuuję tak naprawdę
Inne rozprawy:
 
Miasto książek i Jellyfish – 7 razy dziś
Mam nadzieję, że akcja przypadła wam do gustu! Jeżeli chcielibyście także podyskutować ze mną na temat Błękitu szafiru, to śmiało piszcie swoje opinie w komentarzach. Możecie napisać także do mnie na fp czy na maila (zakładka kontakt) 🙂 A już za miesiąc zapraszam was do udziału w kolejnej rozprawie!
Miłego niedzielnego wieczoru!

10 myśli na temat “Książkowy sąd #1: Błękit szafiru

  • 7 sierpnia 2016 o 16:53
    Permalink

    ja tam Błękit szafiru uwielbiam <3 i jak dla mnie właśnie ten wątek miłosny sprawiał, że chciałam wiedzieć co stanie się z bohaterami i czy ta miłość może się udać. No i prócz miłości jest wiele innych pobocznych ciekawych wątków 😀

    Odpowiedz
  • 7 sierpnia 2016 o 18:09
    Permalink

    Jak dla mnie zar owno ta książka jak i reszta trylogii to kompletny gniot 😉

    Odpowiedz
  • 8 sierpnia 2016 o 09:29
    Permalink

    Cudnie wam to wyszło!!! ♥
    Zgadzam się z oskarżycielem na 100% 😀
    Chociaż 1 tom mi się podobał, za to reszta była masakrą 😀 Ale tak kochanego Gideosia zamordować to ma.ło … ;/

    Odpowiedz
  • 8 sierpnia 2016 o 23:47
    Permalink

    Ja nie czytałam jeszcze tej trylogii, więc nie mogę poprzeć żadnej ze stron 😀
    Jednak mam w planach pierwszą część 😉

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.