Jeden krok za daleko i prąd porywa cię tak,że już się nie uratujesz czyli Magia Avalonu – Aprilynne Pike

Druga część cyklu „Laurel” spodobała mi się o wiele bardziej niż jej poprzedniczka. Tym razem poznajemy magiczną krainę wróżek – Avalon, gdzie Laurel udała się by nauczyć korzystać z mocy  wróżki jesiennej. Wszystko co tam zastajemy jest przepełnione magią. W tej części spokojnie płynąca akcja nie odpycha aż tak mocno, jak w „Skrzydłach Laurel” /recenzja/, a wręcz dodaje uroku. Barwne opisy sprawiają, że czytelnik czuje się jakby wraz z wróżką przebywał w Avalonie i oglądał to wszystko na własne oczy.

„Wielka władza wiąże się z wielką odpowiedzialnością.”

Laurel doskonali swoje nadprzyrodzone umiejętności, lecz jej ludzkiej rodzinie i przyjaciołom nadal grozi śmiertelne niebezpieczeństwo, a brama do Avalonu jest zagrożona jak ni­gdy dotąd.Czy będzie mogła polegać na Davidzie, kiedy okaże się, że jest zmuszona chronić tych, których kocha? Czy zwróci się raczej do magicznego Tamaniego ze świata wróżek, z którym łączy ją głęboka więź?*

Rzeczą która mi się nie podobała, było rozdarcie Laurel pomiędzy światami oraz dwoma chłopakami – Dawidem i Tamanim i chociaż szala ciągle przechylała się w stronę Dawida, to Tam także nie pozostawał jej obojętny. Ja sama jestem właściwie po jego stronie [Tamaniego]. Myślę, że w okół wróżka (czy jak to się odmienia) roztacza się taka magiczna, niespotykana aura i mimo, że lubię Dawida to chciałabym by Laurel wybrała właśnie Tama.

 „Nie mogę żyć podwójnie: i tam, i tu, i dlatego wybieram ten świat – powiedziała i zamilkła na moment”

Okładka tej części jest o wiele bardziej zjawiskowa, niż przewidywałam. Wydawnictwo bardziej się postarało i to mnie bardzo cieszy, bo mimo, że mówi się że „Nie ocenia się książki po okładce” to wiele osób tak właśnie robi. Jest mi z tego powodu trochę szkoda książek, które w środku są wspaniałe, ale jakieś wydawnictwo nie postarało się i okładka odstrasza, ale cóż ja mogę zrobić? Ale wracając do tematu… Kolorystka , tak jak w poprzedniej części, jest bardzo dziewczęca. Moim zdaniem kolory powinny być trochę jaśniejsze np. delikatny błękit albo DELIKATNY róż. To pasowało by do bohaterki, jednak bierzcie to co dają 🙂 i tak się cieszę, że zmieniła się dziewczyna z głównej okładki.

„To nie może być miłość. Miłość jest pozbawiona egoizmu.”

Co do stylu pisania autorki i jej pomysłu na fabułę to muszę powiedzieć, że bardzo mnie zaintrygował. Jest to doskonałe oderwanie od książek o wampirach, wilkołakach… czasem mam też dość aniołów 😛 Pomysł na wróżki jest bardzo oryginalny, a świat wykreowany przez autorkę magiczny i wspaniały. Tak jak w poprzedniej części nic nie jest przypadkowe. Cieszę się, że niechcący natknęłam się w bibliotece na tą książkę i postanowiłam ją przeczytać. Polecam ją na nudne zimowe wieczory i mimo, że nie ma tam jakiś nauk życiowych to miło się ją czyta 🙂

Autor: Aprilynne Pike
Tytuł oryginalny: Spells
Tytuł polski: Magia Avalonu
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Data wydania: 20 października 2010
Moja ocena: 7/10

*opis z Lubimy czytać

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.